Test samochodu Peugeot 208

Peugeot 208 to jedno z pierwszych aut, które miałem okazję testować w swojej karierze, na początku 2013 roku. Gdy po 2,5 roku dowiedziałem się, że znowu przyjdzie mi się nim przejechać, z jednej strony byłem zadowolony, bo bardzo miło wspominam ten samochód, a z drugiej zastanawiałem się „OK, co ja o nim napiszę, aby się nie powtarzać?”. Na szczęście wersja udostępniona przez Peugeota do testów – o zupełnie innym charakterze niż poprzednio – sprawiła, że szybko przestałem się tym martwić.
Prezencja
Peugeot 208 to bardzo zgrabny samochód. Mimo obecności na rynku od 2012 roku (przeprowadzony w połowie 2015 facelifting przyniósł kosmetyczne, aczkolwiek bardzo pozytywne zmiany, np. efektowne światła LED z tyłu) wciąż bryła tego mieszczucha może się podobać, a odpowiednio skonfigurowany egzemplarz na pewno przyciągnie niejedno spojrzenie na ulicy.

Na przykład taki, jak auto testowe. Pomarańczowy lakier Orange Power wyróżniał samochód z tłumu, a jego połączenie z dużymi, 16” felgami w czarnym, połyskującym kolorze robiło naprawdę doskonałe wrażenie. „Nasza” 208-ka wyposażona została dodatkowo w pakiet stylistyczny Menthol White, który zawierał w sobie czarne obudowy lusterek, czarne wykończenie lamp przeciwmgielnych oraz grill zdobiony białymi paseczkami (które dyskretnie pojawiły się też na felgach). Efektu dopełniał panoramiczny dach.
Co cieszy – takie poprawienie aparycji Peugeota 208 nie kosztuje kroci – zarówno felgi, jak i pakiet Menthol White to koszt 600 zł. Za pomarańczowy lakier zapłacić trzeba 1800 zł, podobnie jak za szklany dach, ale jego zakup ma też wymiar praktyczny, bo rewelacyjnie doświetla wnętrze. Licząc zatem bez dachu wystarczą 3000 zł aby uczynić z 208-ki samochód wyglądający tak atrakcyjnie, jak egzemplarz testowy. Równocześnie można zdecydować się na znacznie bardziej wtapiającą się w otoczenie odmianę – wszystko zależy od osobistych preferencji.

Silnik
W palecie silników względem czasów mojego poprzedniego testu Peugeot 208 zaszły spore zmiany, ponieważ jednostki VTi zastąpione zostały przez „uturbione” silniki PureTech o dwóch wariantach mocy 82 i 110 KM. Mocniejsza odmiana trafiła do testowanego egzemplarza i muszę przyznać się, że z kilku powodów skradła moje serce (i nie tylko moje, ponieważ 1,2 PureTech 110 KM otrzymał tytuł International Engine of the Year 2015).
Przede wszystkim dzięki oferowanej dynamice. 110 KM i masa własna wynosząca 1070 kg to przyjemnie wyglądająca kombinacja, która przekłada się na to, że samochód jest żwawy i ochoty do przyspieszania mu nie brakuje. W „miejskim” zakresie prędkości, czyli tak do 60-70 km/h Peugeot 208 radzi sobie doskonale i nie mówię tu tylko o sprawnym przemieszczaniu się, ale o żywej i dającej naprawdę dużo przyjemności jeździe. Przy wyższych prędkościach dynamika naturalnie trochę spada (finalnie wychodzi 9,6 sekundy do setki), ale 208-ka spokojnie daje radę gdy teren zabudowany zamienimy na przykład na autostradę.

Silnik ma u mnie dużego plusa również za kulturę pracy. Jak na trzycylindrowca przystało – wydaje on charakterystyczny, trochę „warczący” dźwięk podczas przyspieszania, ale w mojej opinii jest on miły dla ucha i pasuje do zrywnej charakterystyki jednostki napędowej. Za to gdy nie dusimy pedału gazu „w podłogę” jednostka napędowa staje się cicha i niemal niezauważalna. Jedyny mankament jaki dostrzegam w 1,2 PureTech to trochę za słaby „dół” – samochód zaczyna dobrze jechać dopiero od około 2000 obrotów na minutę, a gdy wskazówka obrotomierza jest trochę poniżej tej wartości wyraźnie czuć, że silnik nie znajduje się w swojej strefie komfortu. Zaczyna wpadać w lekkie wibracje, jest ospały, a gdy samochód toczy się powoli, bezpieczniej jest zaczynać ponowne przyspieszanie od pierwszego, a nie drugiego biegu.
Przy tym wszystkim 1,2 PureTech gwarantuje bardzo przyzwoite spalanie. W teście średnio Peugeot 208 zużył 6,9 litra benzyny na 100 km. Samochodem nie jeździłem w dalekie trasy, które w naturalny sposób obniżają spalanie – na wynik ten składała się dynamiczna jazda po mieście, trochę podróżowania po podwarszawskich drogach i przegonienie samochodu po autostradzie. Osoby o lżejszej prawej nodze na pewno urwą jeszcze trochę z osiągniętego przeze mnie rezultatu.

Wrażenia z jazdy
W sposobie prowadzenia Peugeota 208 najbardziej podoba mi się jego zwinność. Taki powinien być miejski samochód – zwrotny, żywiołowo reagujący na każdy ruch kierownicą. 208-ka czasami jest w tym elemencie aż nadto żywiołowa i na początku musiałem się trochę przyzwyczaić do połączenia lekko chodzącego koła kierowniczego i szybkiego przełożenia jego ruchów na skręt kół. Gdy już to się stało – cieszyłem się, że 208-ka prowadzi się tak, a nie jest bardziej ospała. Jest to auto, którym po prostu chce się jeździć. Przy takiej charakterystyce układu kierowniczego przydałyby się tylko w małym Peugeocie inne fotele. Te obecne w kabinie są co prawda odpowiednio miękkie i wygodne, ale ich projektantom pojęcie „trzymanie boczne” było najwyraźniej obce, bo każde ostrzejsze wejście w zakręt kończyło się moim zsuwaniem się z oparcia w bok.
Dzięki „dziarskiemu” układowi kierowniczemu manewrowanie po miejskich ulicach można postrzegać bardziej w kategoriach przyjemności, a nie przykrego obowiązku. Odnalezienie się w betonowej dżungli, gdzie każdy centymetr przestrzeni, zwłaszcza parkingowej, jest na wagę złota ułatwia też dobry promień skrętu i widoczność. Testowany egzemplarz był pod względem „ułatwiaczy” parkowania dosyć biednie wyposażony, ponieważ dostępne były tylko czujniki z tyłu (zamówić można również czujniki z przodu, kamerę cofania oraz system Park Assist). Te braki nie doskwierały jednak specjalnie, bo wyczucie krańców nadwozia w 208-ce nie było wielką filozofią.

Wspominałem powyżej, że 208-ką nie jeździłem tylko po mieście. Wyjazd poza teren zabudowany sprawił, że o małym Peugeocie dowiedziałem się dwóch dodatkowych rzeczy. Po pierwsze – jest to samochód dosyć sprężyście zawieszony. Relatywnie miękkie, wykonane we francuskim stylu fotele sprawiają, że na brak komfortu narzekać nie można, ale 208 nie tłumi nierówności w sposób ponadprzeciętny. Jest po prostu OK. Zdecydowanie więcej ciepłych słów można powiedzieć o wyciszeniu. Nawet przy prędkościach autostradowych w kabinie nie jest głośno – silnika (mimo braku 6 biegu) za bardzo nie słychać, a izolacji od szumu wiatru Peugeotowi 208 mógłby pozazdrościć niejeden większy i droższy samochód. Sprawia to, że nawet dłuższy pobyt za kierownicą nie męczy pasażerów
Wnętrze
Lifting nie zaowocował dużymi zmianami we kabinie. Ta wciąż wygląda nowocześnie i wyróżnia się osobliwym umiejscowieniem zegarów, które widzimy nad kierownicą, a nie przez nią. Pozwoliło to na zmniejszenie koła kierowniczego, które sprawia bardzo przyjemne, sportowe wrażenie. Jakość materiałów stoi na dobrym poziomie – mimo, że w wielu miejscach zastosowano twarde tworzywa, to ani nie wydają one niepożądanych odgłosów podczas pokonywania nierówności, ani też nie straszą pasażerów swoim wyglądem. Nie jestem jedynie przekonany do zbierającego bardzo łatwo odciski palców materiału „fortepianowa czerń”, ale efektownego połysku – gdy jest czysty – nie można mu odmówić.

Testowany egzemplarz był najbogatszą w palecie odmianą Allure, więc na pokładzie znalazły się wszystkie systemy, których kierowca może potrzebować do komfortowego podróżowania. Klimatyzacja dwustrefowa (niestety bez przycisku DUAL), pełna elektryka szyb i lusterek, nawigacja, system multimedialny – to wszystko na pokładzie było. Pochwalić muszę ekran dotykowy, który ma dobrą rozdzielczość i znajduje się w czołówce samochodów jakimi jeździłem pod względem reakcji na dotyk. Najfajniejszym dodatkiem był jednak wspominany już wcześniej panoramiczny dach. Nie był on co prawda sterowany elektrycznie, ale ponieważ sam samochód nie jest zbyt długi to jego zasłonięcie lub odsłonięcie nie wymagało opuszczania fotela kierowcy. Świetnie doświetlał on za to wnętrze, a dzięki niebieskim paskom LED umiejscowionym na całej długości w nocy tworzył bardzo miły klimat.
Pod względem miejsca w kabinie jest przyzwoicie – z tyłu musiałem (185 cm) się niestety pochylać, aby znaleźć miejsce na głowę, ale nóg podkurczać nie musiałem. Na szczęście Peugeot wyprofilował tak oparcia przednich foteli, a także wykończył je miękkim materiałem, że nawet gdy kolana pasażerów z tyłu stykają się z nimi, to nie powoduje to wrażenia dyskomfortu. Bagażnik mieści 395 litry ładunku – to, co warto pochwalić to jego regularne kształty.

Podsumowanie
Z tego co napisałem powyżej wyłania się obraz samochodu miejskiego niemal bez wad. W mojej opinii tak jest – tu i ówdzie zdarzają się co prawda potknięcia, ale ogólny odbiór auta jest bardzo pozytywny. Myślałem, że moje dobre wspomnienia z poprzedniego testu 208-ki spowodowane były tym, że był to 2 samochód który samodzielnie testowałem w swoim życiu. Teraz przekonałem się, że „efekt nowości” nie wpłynął wtedy za bardzo na mój osąd – Peugeot 208 to po prostu bardzo pozytywne, dobre auto.
Dobrze wykonane, dynamiczne, bardzo zwinne – takie, które raduje kierowcę przy każdej przejażdżce. I niestety też drogie. Testowany egzemplarz, czyli najbogatsza wersja Allure z kilkoma dodatkami kosztowała niemal 74 000 zł, co jak na polskie warunki i, jakby nie patrzeć, mały samochód o miejskim przeznaczeniu jest kwotą bardzo dużą. A wciąż jeszcze parę opcji w konfiguratorze można było zaznaczyć, z silnikiem diesla 1,6 BlueHDI 100 KM, podnoszącym cenę samochodu o niemal 10 000 zł, na czele.
Jeśli ktoś jest jednak gotów wydać taką kwotę na miejskiego malucha, to Peugeotem 208 zdecydowanie nie powinien być rozczarowany. A zawsze przecież zostają trochę tańsze wersje – Active, lub Allure ze słabszym, 82 KM silnikiem pod maską.

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

peugeot 208

Autor: Michał Strzyżewski

Autor artykułu: Timoto.pl Data: 2018-09-10 Słowa kluczowe: test,moto testy,Peugeot 208

Pozostałe artykuły

Moto oferty